czwartek, 1 listopada 2012

7. FashionPhilosophy Fashion Week Poland - boys


Błyskawicznie topniejący śnieg za oknami odzwierciedla równie szybkie zakończenie 7 edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Od samego początku wzbudzała zainteresowanie, ze względu wycofania się z projektu paru ważnych dla polskiego rynku projektantów. Potem doszła zaostrzona selekcja wśród rozdawania akredytacji, by w końcowym efekcie nie natknąć się na męskie Lady Gagi czy inne pstrokate ptaki. Największym zaś zainteresowaniem cieszyła się plotka o zrobieniu modelki z nieśmiertelnej tancerki go-go, która w godzinach porannych była głównym tematem pytań pań dzwoniących z tabloidów. Mimo tego dość znośnie udało się przeżyć tą edycję. Biały puch zaskoczył niektóre panie, które w kuluarach chwaliły się kreacjami zawierające odkryte sandałki na kolejne dni. Atrakcją już nie był pies, a świnka, która z koloru czarnego została odbarwiona na naturalny kolor i musiała znosić wszystkie zachcianki swojej opiekunki, zaczynając od pozowania z blogerkami po zapewnienie rozgłosu. Fani Miodu oprócz zobaczenia swojej idolki, mogli zakupić produkt od błądzącego samotnie pszczelarza, który chyba pomylił FW z imprezą Halloween. Były też tandetnie podrobione wisienki Anny Dello Russo, a w niedzielę zobaczyliśmy również Lanę Del Rey w nieco większych kształtach. Na szczęście wśród ponad 600 akredytowanych przedstawicieli mediów przebierańcy się zgubili. Nowością byli Buy'erzy, którzy chętnie prowadzili rozmowy z projektantami na temat zakupu kolekcji. Dość niezrozumianą dla mnie odpowiedzią jednej projektantki, której nudna kolekcja łatwo by została zdmuchnięta przez podmuch huraganu Sandy, iż nie wyprodukuje 200 sztuk gdyż jej projekty są unikatowe. A co wpadło mi w oko i chętnie bym widział to w swojej szafie, przedstawiam niżej. Więcej przemyśleń i kulisów jutro.

Na strefę OFF łatwo zaspać, lecz tego nie mogłem sobie odpuścić. Kolejny raz jestem pod wrażeniem kolekcji i jest to jedno z nazwisk, które zostało mi na języku po wyjeździe do Łodzi. I były plecaki :)


Podobno wiele osób miało trudne dzieciństwo. Jakie było Piotra, nie wiem, lecz po tym co zobaczyłem jestem pewny, że nie mogło być dramatycznie. Specjalnie na ten pokaz założyłem białe skarpety.

Kurtki jak najbardziej w moim stylu. Zastanawiam się nad liczbą 78 czy tak długo będzie ta marka istniała i zmieniała Polskę czy jest to przeciętny wiek śmierci mężczyzn.


Prosty bajer nie jest zły. Widzę potencjał i życzę jak najwięcej Buy'erów.


fot. Szamot Lyzab
edited by me


2 komentarze:

  1. Sorry ze ja nie w tematyce ziom,, ale czy nie ja Ciebie zaczepilam na imprezie Hiro ze masz zajebista czapke I <3 haters? :D:D:D

    OdpowiedzUsuń