poniedziałek, 12 września 2011

Śniadanie na parapecie

Wracam po wakacyjnie. Powoli budzę się ze snu i wypoczywania. Nowa praca, nowe pomysły i inne nastawienie. Przerwa niestety była spowodowana zepsutym komputerem, który w sumie do dziś leży obok mnie i nie działa tak jak powinien. Mam nadzieję, że na dniach wyzdrowieje!
Lipiec był spokojniejszy, stołeczny z nadrabianiem zaległości koleżeńskich. Sierpień ze względu na wyjazdy i rozjazdy minął szczególnie szybko, ale bardzo intensywnie :) Ponownie zakochałem się w Krakowie, spędziłem bardzo miły czas na 80 urodzinach babci, jak i chętnie biegałem z łopatą i jeździłem na dwóch kółkach po zielonych lasach szukając pysznych kurek.

Dziś fotograficznie wspominam jeden z miłych poranków spędzonych u E., które zaowocowały bardzo pysznym daniem z kus kus'a i parapetowymi rozmowami na wysokościach.
Przepisu nie mogę zdradzić, ale zapewniam, że było bardzo smaczne, a ze zdjęć sami możecie wykombinować skład tej śniadaniowej potrawy :)) Do tego muzyczny kawałek idealny na rozpoczynającą się za oknem jesienną pogodę. Rytmicznie mówię Wam : Smacznego!








1 komentarz: